Niskie temperatury zimą od dawna budzą skrajne opinie. Jedni twierdzą, że mróz wzmacnia zdrowie, inni przestrzegają przed jego szkodliwym wpływem. Aktualne badania wskazują, że odpowiednia ekspozycja na chłód może wspierać organizm, pod warunkiem że odbywa się w kontrolowanych warunkach i w połączeniu z aktywnością fizyczną – wyjaśnia dr n. med. Agnieszka Zakrzeska z Biotomed sp. z o.o. w Białymstoku.
Według ekspertów, krótkotrwały kontakt z zimnem uruchamia naturalne mechanizmy obronne organizmu. Zimne powietrze stymuluje układ krążenia i przyspiesza metabolizm, co może poprawiać ogólną wydolność. Takie „hartowanie” organizmu bywa porównywane do treningu, ale kluczowy jest umiar i właściwe zabezpieczenie termiczne, a nie narażanie się na długotrwałe wychłodzenie.
– Odpowiednio dawkowany kontakt z chłodem, połączony z umiarkowaną aktywnością, taką jak spacer czy nordic walking, może pozytywnie wpływać na odporność i samopoczucie – mówi dr Zakrzeska. – Ważne jest jednak, by zimno nie stało się źródłem stresu dla organizmu. Przeciążenie termiczne może prowadzić do osłabienia odpowiedzi immunologicznej, a nawet zwiększać ryzyko infekcji.
Specjaliści zaznaczają, że mróz sam w sobie nie jest lekarstwem, ale może sprzyjać aktywności fizycznej. Zimowe spacery czy bieganie w chłodniejszej aurze zwiększają wydolność układu krążenia, a organizm szybciej się rozgrzewa i spala więcej energii. Ruch na świeżym powietrzu ma również znaczenie dla zdrowia psychicznego – poprawia nastrój, dotlenia mózg i łagodzi objawy związane z zimową apatią.
Zimowy paradoks zdrowia polega na tym, że chłód może zarówno wspierać, jak i obciążać organizm. Mróz działa korzystnie tylko wtedy, gdy jest dawką, a nie przeciążeniem. Krótkie, kontrolowane zimowe spacery połączone z odpowiednim przygotowaniem termicznym i aktywnością fizyczną mogą przyczynić się do poprawy odporności i ogólnej kondycji, ale długotrwałe wychłodzenie bez właściwej ochrony pozostaje ryzykowne. Kontakt z zimnem nie zastąpi jednak podstaw zdrowego stylu życia – regularnego snu, zbilansowanej diety i aktywności fizycznej przez cały rok.
– Odpowiednio dawkowany kontakt z chłodem, połączony z umiarkowaną aktywnością, taką jak spacer czy nordic walking, może pozytywnie wpływać na odporność i samopoczucie – mówi dr Zakrzeska. – Ważne jest jednak, by zimno nie stało się źródłem stresu dla organizmu. Przeciążenie termiczne może prowadzić do osłabienia odpowiedzi immunologicznej, a nawet zwiększać ryzyko infekcji.
Specjaliści zaznaczają, że mróz sam w sobie nie jest lekarstwem, ale może sprzyjać aktywności fizycznej. Zimowe spacery czy bieganie w chłodniejszej aurze zwiększają wydolność układu krążenia, a organizm szybciej się rozgrzewa i spala więcej energii. Ruch na świeżym powietrzu ma również znaczenie dla zdrowia psychicznego – poprawia nastrój, dotlenia mózg i łagodzi objawy związane z zimową apatią.
Zimowy paradoks zdrowia polega na tym, że chłód może zarówno wspierać, jak i obciążać organizm. Mróz działa korzystnie tylko wtedy, gdy jest dawką, a nie przeciążeniem. Krótkie, kontrolowane zimowe spacery połączone z odpowiednim przygotowaniem termicznym i aktywnością fizyczną mogą przyczynić się do poprawy odporności i ogólnej kondycji, ale długotrwałe wychłodzenie bez właściwej ochrony pozostaje ryzykowne. Kontakt z zimnem nie zastąpi jednak podstaw zdrowego stylu życia – regularnego snu, zbilansowanej diety i aktywności fizycznej przez cały rok.


